sobota, 30 października 2021

Kobiety z Teatru Kalambur. Herstoria

Herstoria – pisze się!
W kalamburowym, kobiecym kręgu słowa mają moc!

Olga Szelc: - Do Warszawy pojechałam, aby spotkać się z Małgorzatą Ziemilska. Rozmawiałyśmy (między innymi) o Międzynarodowych Studenckich Festiwalach Teatru Otwartego, przy których pracowała wiele lat. I kiedy jeszcze nikt nie zwracał uwagi na to, czy z tej pracy wynikają jakiekolwiek profity. Nagrodą były kontakty z ludźmi z całego świata. Rozmawiałyśmy także o wartościowych, oryginalnych, nowatorskich tekstach, po które Teatr Kalambur sięgał. Bo niewątpliwie jest to jedna z wyróżniających go cech. Taki tekst, to np. „Hamlet kuglarz" Per Christiana Jersilda, który zainspirował Małgorzatę z Bogusławem Litwińcem do napisania scenariusza, a kalamburowa premiera sztuki odbyła się w 1982 roku.
👇


👆
 
Na zdjęciu Małgorzata Ziemilska i Bogusław Litwiniec.
fot. archiwum Teatru


„Kobiety z Teatru Kalambur. Herstoria” - projekt przygotowywany przez Olgę Szelc, realizowany dzięki stypendium artystycznemu w dziedzinie upowszechniania kultury Prezydenta Wrocławia Jacka Sutryka, przy wsparciu: Stowarzyszenia Europejskich Więzi, Stowarzyszenia Dolnośląski Kongres Kobiet i Wrocławskiej Rady Kobiet.

Olga Szelc – redaktorka, recenzentka i edukatorka. Autorka opowiadań, wywiadów i reportaży. Prowadzi projekt promujący czytelnictwo i literaturę - Sąsiedzka Biblioteczka w Kawiarni Sąsiedzkiej Ośrodka Działań Artystycznych Firlej. Prowadzi również spotkania autorskie w Kawiarni Sąsiedzkiej i stronę na Facebooku – Książki pod ręką, na której dzieli się czytelniczymi fascynacjami.

👏  

Międzynarodowe Festiwale Teatru Otwartego - powołane z inicjatywy Bogusława Litwińca, a organizowane przez Teatr Kalambur i armię ochotników. (1967 – 1993). W tych latach we Wrocławiu gościło 177 teatrów, towarzyszyli im dziennikarze i krytycy (np. w 1978 było ich blisko 100), którzy promowali miasto nad Odrą na całym świecie".

sobota, 25 września 2021

Kobiety z Teatru Kalambur. Herstoria

Herstoria – pisze się!
W kalamburowym, kobiecym kręgu słowa mają moc!

Olga Szelc: - Udało mi się spotkać z Ewą Dałkowską – znakomitą aktorką teatralną i filmową. Z Panią Ewą rozmawiałyśmy oczywiście o Teatrze Kalambur, życiu kulturalnym we Wrocławiu w latach 60. i 70., opowiedziała mi także, kto zachęcił ją do startowania w eliminacjach do studenckiego Teatru Kalambur. To poruszające przeżycie, gdy wielka artystka opowiada o „teatrze ochotniczym" i czuje się, że to miejsce, ci ludzie są nadal jej bliscy, są ważni.




 

Na zdjęciu: Ewa Dałkowska i Tadeusz Herz (Pepita) podczas zwiedzania Stambułu.

Wyjazd Teatru Kalambur ze spektaklami: „Łysa śpiewaczka” Eugene Ionesco i kabaretem literackim „Fata mrugana” na Powszechny Festiwal Pokoju (Evrensel Baris Senligi) organizowany przez m.in. Federację Związków Studenckich Turcji, 1967 rok.

fot. Leszek Białasiński / archiwum Teatru


„Kobiety z Teatru Kalambur. Herstoria” - projekt przygotowywany przez Olgę Szelc, realizowany dzięki stypendium artystycznemu w dziedzinie upowszechniania kultury Prezydenta Wrocławia Jacka Sutryka, przy wsparciu: Stowarzyszenia Europejskich Więzi, Stowarzyszenia Dolnośląski Kongres Kobiet i Wrocławskiej Rady Kobiet.

Olga Szelc – redaktorka, recenzentka i edukatorka. Autorka opowiadań, wywiadów i reportaży. Prowadzi projekt promujący czytelnictwo i literaturę - Sąsiedzka Biblioteczka w Kawiarni Sąsiedzkiej Ośrodka Działań Artystycznych Firlej. Prowadzi również spotkania autorskie w Kawiarni Sąsiedzkiej i stronę na Facebooku – Książki pod ręką, na której dzieli się czytelniczymi fascynacjami.

sobota, 11 września 2021

Kobiety z Teatru Kalambur. Herstoria

Herstoria – pisze się!
W kalamburowym, kobiecym kręgu słowa mają moc!

Olga Maria Szelc: - Drobna i krucha, a jednocześnie silna, zdecydowana. Z Panią Urszulą Kozioł udało się nam przez godzinę porozmawiać o Teatrze Kalambur, dla którego napisała teksty do kultowych przedstawień: „W rytmie słońca", „Białej skrzyni", ale także do spektakli dla dzieci, a więc „Króla malowanego" i „Spartolino".

Pani Urszula Kozioł opowiedziała mi również o „korzeniach" tekstów z „W rytmie słońca" i „Białej skrzyni", a i o życiu artystycznym teatralnego Wrocławia w latach 60. i 70.



☝

Na zdjęciu Urszula Kozioł i Halina Litwiniec na jednym ze spotkań poświęconych poezji Urszuli Kozioł w ramach cyklu „Poniedziałek z Kalamburem”. Kawiarnia „Pod Kalamburem” (dziś Art Cafe Kalambur), 2015 rok.

fot. Wojciech Nekanda-Trepka / archiwum Teatru

👇

„Kobiety z Teatru Kalambur. Herstoria” - projekt przygotowywany przez Olgę Szelc, realizowany dzięki stypendium artystycznemu w dziedzinie upowszechniania kultury Prezydenta Wrocławia Jacka Sutryka, przy wsparciu: Stowarzyszenia Europejskich Więzi, Stowarzyszenia Dolnośląski Kongres Kobiet i Wrocławskiej Rady Kobiet.

Olga Szelc – redaktorka, recenzentka i edukatorka. Autorka opowiadań, wywiadów i reportaży. Prowadzi projekt promujący czytelnictwo i literaturę - Sąsiedzka Biblioteczka w Kawiarni Sąsiedzkiej Ośrodka Działań Artystycznych Firlej. Prowadzi również spotkania autorskie w Kawiarni Sąsiedzkiej i stronę na Facebooku – Książki pod ręką, na której dzieli się czytelniczymi fascynacjami.

sobota, 21 sierpnia 2021

Kobiety z Teatru Kalambur. Herstoria

Herstoria – pisze się!
W kalamburowym, kobiecym kręgu słowa mają moc!

Olga Maria Szelc: - Nie było łatwo spotkać się z Panią Wandą Ziembicką na wywiad, bo terminarz ma tak wypełniony, że podejrzewam go o piąty wymiar - to oczywiście z powodu wielu społecznych obowiązków. Na szczęście udało się porozmawiać i to nie tylko o Teatrze Kalambur, choć tam właśnie miała miejsce pewna anegdotyczna sytuacja, którą tu przytoczę. Otóż Bogusław Litwiniec postanowił założyć się z 19-letnią Wandą, że ta nie zda do Szkoły Teatralnej w Krakowie. Wanda pojechała i zdała - za pierwszym razem.



Na zdjęciu: Wanda Ziembicka z Romanem Gerczakiem w spektaklu „Zegary" - rok 1969. Fotografia pochodzi z albumu „Teatr Kalambur" wydanego w roku 1998. Fot. Tadeusz Szwed.


„Kobiety z Teatru Kalambur. Herstoria” - projekt przygotowywany przez Olgę Szelc, realizowany dzięki stypendium artystycznemu w dziedzinie upowszechniania kultury Prezydenta Wrocławia Jacka Sutryka, przy wsparciu: Stowarzyszenia Europejskich Więzi, Stowarzyszenia Dolnośląski Kongres Kobiet i Wrocławskiej Rady Kobiet.

Olga Szelc – redaktorka, recenzentka i edukatorka. Autorka opowiadań, wywiadów i reportaży. Prowadzi projekt promujący czytelnictwo i literaturę - Sąsiedzka Biblioteczka w Kawiarni Sąsiedzkiej Ośrodka Działań Artystycznych Firlej. Prowadzi również spotkania autorskie w Kawiarni Sąsiedzkiej i stronę na Facebooku – Książki pod ręką, na której dzieli się czytelniczymi fascynacjami.

sobota, 14 sierpnia 2021

Kobiety z Teatru Kalambur. Herstoria

Herstoria – pisze się!
W kalamburowym, kobiecym kręgu słowa mają moc!

Olga Maria Szelc: - Maria Dobrowolska, jedna z kobiet Teatru Kalambur, z którą miałam przyjemność ostatnio rozmawiać.
👇


.... gdy młodziutką Marię na scenie zobaczył Igor Przegrodzki, uparł się, że tylko ona może zagrać Anielę w przygotowywanych przez niego właśnie „Ślubach panieńskich". Ona zaś nie chciała, bo... wolałaby zagrać Klarę! Ku zdumieniu wszystkich, zamiast wpaść w zachwyt z powodu takiej propozycji, dziewczyna tupnęła nogą. A jednak Igor przekonał Marię i Anielę ostatecznie zagrała...

👆

Zdjęcie: album „Kalambur 1957-2014", scena ze spektaklu „Kamień na kamieniu".
Portret Marii Dobrowolskiej ze spektaklu „Śluby panieńskie", archiwum prywatne M. Dobrowolskiej.
Okładka książki Marii Dobrowolskiej „Nutki na smutki".
 
👆

„Kobiety z Teatru Kalambur. Herstoria” - projekt przygotowywany przez Olgę Szelc, realizowany dzięki stypendium artystycznemu w dziedzinie upowszechniania kultury Prezydenta Wrocławia Jacka Sutryka, przy wsparciu: Stowarzyszenia Europejskich Więzi, Stowarzyszenia Dolnośląski Kongres Kobiet i Wrocławskiej Rady Kobiet.

Olga Szelc – redaktorka, recenzentka i edukatorka. Autorka opowiadań, wywiadów i reportaży. Prowadzi projekt promujący czytelnictwo i literaturę - Sąsiedzka Biblioteczka w Kawiarni Sąsiedzkiej Ośrodka Działań Artystycznych Firlej. Prowadzi również spotkania autorskie w Kawiarni Sąsiedzkiej i stronę na Facebooku – Książki pod ręką, na której dzieli się czytelniczymi fascynacjami.



sobota, 24 lipca 2021

Kobiety z Teatru Kalambur. Herstoria

Herstoria – pisze się!
W kalamburowym, kobiecym kręgu słowa mają moc!

Olga Maria Szelc: - Fantastyczne spotkanie z kobietą-rakietą, czyli Krystyną Kawczak (Szerenkowską-Kutz), kreującą słynną postać Księżnej Iriny Wsiewołodownej Zbereźnickiej-Podberezkiej w legendarnym spektaklu "Szewcy" Witkacego Teatr Kalambur.
Aktorka, redaktorka, muza, artystka, managerka festiwali, nie tylko w Polsce, ale i w Europie, a przy tym osoba absolutnie zjawiskowa, z tytanowym charakterem i niezwykłą osobowością!




Fotografia z archiwum domowego rozmówczyni.
W tle album, w którego powstaniu Pani Krystyna odegrała dużą rolę, jako że opracowała go redakcyjnie wraz z Mirą Ciechowską-Nikodemską. To publikacja wydana w okazji 57. rocznicy powstania Teatru Kalambur.


„Kobiety z Teatru Kalambur. Herstoria” - projekt przygotowywany przez Olgę Szelc, realizowany dzięki stypendium artystycznemu w dziedzinie upowszechniania kultury Prezydenta Wrocławia Jacka Sutryka, przy wsparciu: Stowarzyszenia Europejskich Więzi, Stowarzyszenia Dolnośląski Kongres Kobiet i Wrocławskiej Rady Kobiet.

Olga Szelc – redaktorka, recenzentka i edukatorka. Autorka opowiadań, wywiadów i reportaży. Prowadzi projekt promujący czytelnictwo i literaturę - Sąsiedzka Biblioteczka w Kawiarni Sąsiedzkiej Ośrodka Działań Artystycznych Firlej. Prowadzi również spotkania autorskie w Kawiarni Sąsiedzkiej i stronę na Facebooku – Książki pod ręką, na której dzieli się czytelniczymi fascynacjami.

poniedziałek, 12 lipca 2021

Jan Węglowski: Z pamiętnika tenora - ciężkie czasy.

Witajcie moi kochani!

Jestem przekonany, że nie muszę się Wam przedstawiać, ponieważ moje nazwisko jest szeroko znane wśród licznej rzeszy miłośników opery. Młodym słuchaczom przypomnę jednak, że jestem tenorem. Oczywiście tenorem bohaterskim.
Cieszę się, że dzisiejszym spotkaniem z Wami, kochani melomani, mogę rozpocząć cykl wspomnień z mojej bogatej kariery śpiewaczej. Dzisiaj chciałbym przypomnieć ciężkie czasy reżimu komunistycznego i związane z nimi anegdotki.




Ot, chociażby rok 1971. 
Gdzieś tak z początkiem marca miałem śpiewać partię Don Hidalgo w „Medalionach” Gasconiego w Staatsoper w Dreźnie. Nasi niemieccy gospodarze z charakterystyczną dla siebie gościnnością przyjęli nas niezwykle gorąco wyśmienitą zimną lemoniadą już w holu budynku opery.
Wchodzimy więc wraz z Czesiem Turno dalej i kogo widzimy? Naszego dobrego znajomego bas-barytona Helmuta Kuppke, który miał w tym przedstawieniu kreować tytułową rolę. A co robi Helmut? Otwiera szeroko ramiona i z daleka woła, po polsku – jego piąta żona była Polką – Och, co ja wicę, stazi psyjaciele!
Niestety nie dotarł do nas, gdyż nagle podeszło do niego kilku mężczyzn z obsługi technicznej i wyprowadziło go na zewnątrz. Helmuta, niestety, już nigdy potem nie spotkałem. Musieliśmy zatem szybko robić zastępstwo, ale i tak był to wielki sukces.

* * *

Niezapomniane wrażenie wywarł na mnie pobyt w Rumunii, w lecie 1976 roku. Byłem wówczas z zespołem Teatru Narodowego z Gorzowa Mazowieckiego. Graliśmy „Porcję” Abramovicia. Ja tam śpiewałem Pazia. Cudowna rola, wymarzona dla każdego tenora. Tam jest taki kawałek (krótki idiotyczny zaśpiew) … No, mniejsza z tym …
Zjeździliśmy prawie całą Rumunię w towarzystwie wprawdzie amatorskiego, ale na całkiem niezłym poziomie chóru pod nazwą: „Securitate”. Gospodarze byli tak gościnni, że było to czasami aż krępujące. Proszę sobie wyobrazić, że każdym z nas opiekowało się po dwóch członków tego chóru.
Ostatniego wieczoru, po entuzjastycznie przyjętym spektaklu w szóstkę: ja, Stasiu Rezucki i czterech chórzystów, udaliśmy się na pożegnalny spacer. Stasiu, upojony sukcesem, letnim wieczorem, w pewnej chwili obejrzał się za jakąś urodziwą bukaresztenką i zawołał: o, świrguli, ciuli, dupa Szausesku”!
Wówczas jeden z naszych opiekunów tak niezręcznie machnął ręką, w której trzymał nieodłączną ołowianą rurkę, że wybił Stasiowi prawie wszystkie zęby. Ale bardzo się tym przejął i niezwykle gorąco przeprosił go tę swoją niezgrabność. Wszystko zresztą – jak to zazwyczaj bywa wśród przyjaciół – poszło w niepamięć, zwłaszcza, że Stasiu po tym uderzeniu upadł na ziemię bez pamięci.

* * *

Albo niezwykły, pełen barw, dźwięków i egzotycznych zapachów pobyt w Hawanie jesienią 1980 roku. Śpiewaliśmy, pamiętam, „Króla Artura” Hammersmitha w języku hiszpańskim. Spektakl trwa, publiczność jest jak w transie a tu pod koniec trzeciego aktu kreujący główną rolę, świetny baryton mongolski – Uban Zator, śpiewa: „Wracam do Anglii, kto jedzie ze mną?” I proszę sobie wyobrazić, że prawie cala sala oszalała i zaczęła się pchać na scenę.
Cóż za temperament i umiłowanie muzyki u tych ludzi! Spektakl wprawdzie przerwano, żeby wojskowymi ciężarówkami wywieźć publiczność na prowincję, ale za to obecny na widowni pierwszy zastępca komisarza do spraw sportu – Juan Ramirez Mastro wręczył w dowód wdzięczności każdemu śpiewakowi po cygarze.





* * *

Nie zawsze jednak było tak uroczo. Pamiętam pobyt w Czechosłowacji we wrześniu 1968 roku. W Teatrze Wielkim w Pardubicach graliśmy „Sprzedaną narzeczoną” Dworzaka. Ja tam śpiewałem partię Toski, bo akurat Heniu Toska w tym czasie śpiewał w Sali Kongresowej dla innej partii. Byłem trochę zdenerwowany, bo to nowy teatr, nie wiadomo jaka akustyka i tak dalej.
Jest jakieś dziesięć minut do rozpoczęcia przedstawienia, na sali przedstawiciele nowych władz, wysocy oficerowie kilku armii europejskich, no elita, a tu w kranie ani kropli wody a ja muszę przed każdym spektaklem przepłukać gardło. Dzwonię więc na garderobianego. Przychodzi takim ponury typ, ale ja do nie grzecznie, po polsku proszę aby przynieść mi wody, ale ciepłej i bez gazu.
I proszę sobie wyobrazić, że ten gbur przyniósł mi butelkę wody gazowanej wprost z lodówki! Po prostu zemścił się za to, że czołową partię w ich operze narodowej śpiewa cudzoziemiec! Ale i tak spektakl przeszedł wszelkie oczekiwania a wojskowa orkiestra przeszła wszelkie granice swoich możliwości. Potem były kwiaty, ostra machorka i taka męska wódka.

* * *

Cóż, takie były czasy. Każdy walczył jak mógł. My, śpiewacy protestowaliśmy śpiewając. Ja też niejednokrotnie narażałem się, aby dać wyraz prawdzie. Ot, chociażby w Sofii na początku 1982 roku. Przed spektaklem „Car Rusłan” Żelewa była część oficjalna zorganizowana w imię solidarności z polskim narodem.
Na widowni mnóstwo oficjeli, członków partii – sama śmietanka. Na zakończenie przemówienia mówca – zastępca członka biura politycznego wznosi okrzyk: „Za komunatatata!” I cała sala powtarza. A ja nic – tylko ruszam ustami! Stojący obok mnie znany albański kontralt – Cwirgi Aziriu, tylko na mnie popatrzył znacząco i lekko się uśmiechnął.





* * *

Kochani słuchacze, pora kończyć, ponieważ teraz mniej śpiewam, widocznie jest mniejsze zapotrzebowanie na tenorów bohaterskich, dlatego zacząłem pisać pamiętniki i zamierzam przekwalifikować się na barytona romantycznego, by w tej tonacji powalczyć jeszcze trochę o wolną ojczyznę. Zatem jeszcze do usłyszenia!

Na zdjęciu Jan Węglowsk! Wrocławianin, Kalamburowiec, aktor, muzyk, autor tekstów, satyryk i czechofil.

Autor zdjęć: Cezary Chrzanowski / Teatr Kalambur